niedziela, 17 stycznia 2010

Kim był Jezus z Nazaretu?

Przy założeniu, że ten człowiek istniał. Ewangeliści synoptyczni podają szereg sprzeczynych danych biograficznych na temat Jezusa z Nazaretu, np. dwa zupełnie inne listy genealogiczne rodu Joszui ( Jezusa ), itd., itp.Jeśli przyjmujemy za fakt istnienie tego człowieka to widać wyraźnie, że był On wybitnym joginem, wtajemniczonym w prawa Życia. Posiadał najwyższy stopień wtajemniczenia. Ludzi mających taki stopień wtajemniczenia nazywano wówczas; JEDNORODZONY SYN BOGA.
Są liczne dowody na to, że był joginem; pościł na pustyni 40 dni i nocy Współcześni jogini też to czynią. I ich biografie są niewiarygodne / sprzeczne ze sobą. Na Świecie żyje ok. 20,000 ludzi, którzy nie jedzą. Mawiają, że odżywiają się światłem lub praną. Cuda Jezusa były bardzo podobne do tych, które dziś występują w Indiach ( kwestia dotyczy wzbudzania zmarłych ). Uzdrawiania zawsze występowały pod każdą szerokością geograficzną i występują także dziś. Bioenergoterapia i tzw. duchowe uzdrawiania i dzisiaj są powszechne.W jednej z ewangelii Jezusowi przypisuje się słowa ( on sam niczego nie napisał, oprócz pisania na ziemi podczas obrony kobiety lekkich obyczajów ), w których stwierdza, że jego uczniowie będą czynić cuda podobne do jego cudów a nawet większe rzeczy czynić będą. Został ukrzyżowany, był to krzyż a nie pal jak chcą tego świadkowie Jehowy, bo tylko poprzeczkę do pala / słupa już wbitego w miejscu kaźni pomagał mu przymuszony nieść Szymon Cyrenejczyk. Pal wbity w ziemię ważył tyle, że na miejsce kaźni dostarczało go od 7 do 8 silnych mężczyzn. Jezus został więc ukrzyżowany ale na krzyżu nie zmarł. Za łapówkę, którą Józef z Armatei i Nikodem wręczyli Piłatowi został z krzyża zdjęty. Bo niby dlaczego mieliby prosić prokuratora, Piłata o pozwolenie zdjęcia z krzyża ciała Mistrza, skoro mogli zdjąc go żywego. Nie przebito mu ciała na wylot jak to uczyniono z dwiema innymi ofiarami tej kaźni. Jezus nie myślał o sobie jako zbawicielu tak jak to pojmują chrześcijanie. Sam przecież w ogrodzie ( sadzie ? ) w Getsemane prosił Ojca o to aby kielich go minął jeśli jest to możliwe. To, że został zdjęty żywy z krzyża można tłumaczyć i tym, że po ukryciu go w nie używanym jeszcze grobowcu kobiety trzeciego dnia po tej tragedii czy może dramacie przyszły zmienić mu opatrunek. Bo jak sens miałoby namaszczanie rozkładających się zwłok. Proszę wziąć pod uwagę klimat palestyński. Lecz zmiana opatrunku rannego nauczyciela miała sens. Nie był więc Jezus żadnym zbawicielem, który aby zbawić człowieka; Adama / ludzkość musiał umrzeć na krzyżu ewentualnie na palu. Myśl o zbawianiu / wybawianiu dzięki krwi była znana na długo przed narodzeniem się Jezusa. Proszę przypomnieć sobie liczne krwawe ofiary składane z ludzi i zwierząt pod każdą niemalże szerokością geograficzną. Nawet gdyby założyć, że komuś / czemuś miała służyć przelana Joszui ( Jezusa ) krew np. w celach zbawczych to ona faktycznie została na krzyżu przelana. Gwoździe ten nauczyciel miał wbite w ręce i nogi lecz nie tam gdzie ukazuje to ikonografia. Wróćmy do nowotestamentowych niewiast ( kobiet ), które zawiedzione przybyły do swoich, do domu bo zastały grobowiec pusty. Wygląda na to, że sprawa była ściśle tajna, utrzymywana w tajemnicy. Prawdopodobnie Józef z Armatei i Nikodem przenieśli mistrza w bardziej bezpieczne miejsce. Co działo się później tego nie wiemy. W tej kwestii są tylko domysły. Jedni twierdzą że udał się do Kaszmiru ( co wydaje mi się najbardziej prawdopodobne ), inni, iż zawędrował do Rzymu a nawet na półwysep Iberyjski. Ale są to tylko hipotezy. Jezus przybył tu do swoich, do 12 apostołów, 70 uczniów i większego grona bo ok. 500 dalszych uczniów. Myślę, że znany był mu " klucz " wiedzy dotyczącej najgłębszych spraw Życia wszak posiadał / zdobył najwyższy , 7 stopień wtajemniczenia. Na przykład 5. stopień wtajemniczenia wśród Żydów był określany; Prawdziwy Izraelczyk, w którym nie ma zdrady, w Egipcie z kolei można było spotkać Prawdziwego Egipczanina, w którym nie ma zdrady. Natomiast wśród Persów byli niektórzy określani mianem Prawdziwych Persów, byli też i takowi Prawdziwi Grecy. Co więc chrześcijaństwo; katolickie, prawosławne, wschodniochrześcijańskie, protestantyzm ( ewangelicyzm ) jak i nurty chrześcijaństwa o tradycji protestanckiej lub do tej tradycji w mniejszym lub większym stopniu się odwołujący ( adwentyści, badacze Pisma świętego, świadkowie Jehowy, zielonoświątkowcy, itd., itp ) ma / mają wspólnego z Jezusem zwanym Chrystusem o którym czytamy w ewangeliach? Odpowiadam - nie mają owi chrześcijanie nawet gdy zwą sie braćmi w Chrystusie <> nic wspólnego z wielkim wtajemniczonym, Jezusem z Nazaretu. Owszem twórcy wszelkich doktryn chrześcijańskich a z nimi ich zwolennicy, kontynuatorzy wielbią egregory czyli mniej lub bardziej silne istoty, byty powołane do życia w sferze mentalno-uczuciowo-emocjonalnej i przez owe kościoły oraz związki wyznaniowe przy życiu utrzymywane. Możnaby więc te rozważania zakończyć słowami; ludzie przebudźcie się. Wreszcie przebudźcie się!!! Zadajcie sobie odważnie pytanie; komu lub czemu służycie nawet często przez całe życie? Uwolnijcie się od wszelkich doktryn. Ujrzyjcie PRAWDĘ, A PRAWDA WAS WYSWOBODZI.

piątek, 15 stycznia 2010

Kim i jakim jest Jehowa?

Nie trzeba być biblistą, żeby rozumieć iż słowo ELOHIM jest rzeczownikiem
w mianowniku liczby mnogiej. Owszem EL to liczba pojedyńcza w mianowniku, ale nie ELOHIM. Księga Genesis zwana 1.Księgą Mojżesza mówi wyraźnie o tym, że to właśnie ELOHIM ( a nie jeden EL stworzył ) stworzyli niebo i ziemię. Interesująca rzecz, że JHWH ( Jahwe / Jehowa ) w innym miejscu mówi wyraźnie; " Ja Jahwe zasiadam w zgromadzeniu Elohim." Może to znaczyć, chrześcijaninie, że Jahwe był członkiem tegoż zgromadzenia, czyli EL z owych ELOHIM. Albo druga ewentualność; Jahwe był gościem - obserwatorem na tym zgromadzeniu. Czy znajdę chrześcijanina, który wskaże mi te miejsca w Starym i Nowym Testamencie, choćby jedno miejsce, w którym JHWH mówi o sobie ( czyli w mianowniku liczby pojedyńczej ), że miłuje lub kocha ludzi? Takiego miejsca nie ma, owszem jest mowa, że tak Bóg ( Jehowa a może inny El? ) "umiłował świat że Syna Swego Jednorodzonego dał(...)" oraz werset z 1 listu Jana; " Bóg ( który Bóg? ) jest Miłością." Lecz są to świadectwa ludzi a nie samego Jehowy. Czy Bóg nakazujący Żydom wyrzynać okoliczne ludy kochał ludzi? - tym bardziej uzasadnione jest to pytanie, bo Jehowa nigdzie nie twierdzi o sobie, że kochał bądź kocha ludzi. Pewnie mu się to wmawia. Tym samym tworzy wizerunek Jahwe ( Jehowy ), którego on sam nie tworzył. Inaczej pisząc idealizuje się El Jehowę. Świadectwa tych dwóch nowotestamentowych redaktorów mogły być li tylko ich subiektywnymi ocenami, a nie stwierdzeniem samego El o imieniu JHWH / Jehowa / Jahwe. Jaki jest więc bóg / Bóg, w którego wierzą i któremu wierzą chrześcijanie?

wtorek, 5 stycznia 2010

Koncepty są fałszywe

Jeden z mistrzów Tao powiedział: wszystkie koncepty i tak są fałszywe. To jest problem bycia w dualizmie, że zawsze będziemy mieli jakąś ideę, jakiś koncept, który będzie usprawiedliwiał naszą słabość i pomieszanie. Owszem wszelkie dywagacje o Bogu, duszy, świecie, wolnej woli, czy jej braku, są w świecie dualistycznym całkowicie pozbawione znaczenia, ot taka sobie rozrywka. Ale ta rozrywka a może należałoby napisać " rozrywka " była i jest z jednej strony powodem cierpień, bólu, okrucieństwa i prześladowań, z drugiej strony mnóstwu ludziom niosła i niesie pociechę oraz obietnice bez pokrycia lecz słodkie w smaku w danym czasie i miejscu. Prawdopodobnie wybitni jogini, magowie, kahuni <> i szamani pomagali i pomagają niektórym ludziom otworzyć oczy. OTWORZYĆ OCZY JEST BARDZO ŁATWO. Myślę i czuję, że można je łatwo otworzyć i bez niczyjej pomocy. Wogóle to wszystko jest bardzo proste jeśli wyrzuci się wszelkie koncepty nawet te, które obecnie do człowieka przylgnęły. I z którymi człowiekowi pozornie jest bardzo dobrze, wygodnie, etc. Na przykład na "wyższym" poziomie świadomości czas jest iluzją - jest konceptem. Ale w naszej materialnej / fizycznej rzeczywistości jest on jaknajbardziej realny. Bez poczucia czasu tutaj, na dualistycznym poziomie nie moglibyśmy funkcjonować. Jeżeli życie w tych fizycznych wymiarach potrzebuje konceptów, idei, iluzji to możemy nimi się " bawić" lecz czyńmy to świadomie. Traktujmy je jak zabawki. Traktujmy tak jak na to zasługują.